Mona - Legenda o rytuale Wikingów

Mona - Legenda o rytuale Wikingów

Mona, była łodzią ratowniczą, której bazą była Broughty Ferry w Szkocji. Ta łódź ratownicza, została zbudowana w 1935 roku i w czasie swojej wieloletniej służby ocaliła ponad 118 osób.

W dniu 8 grudnia 1959 roku, o godzinie 3:13, Mona, dowodzona przez kapitana Aleksandra Galla, została oddelegowana do asystowania latarniowcowi North Carr, który zgłosił zerwanie się z kotwicowiska. Latarniowiec ten dryfował bezładnie, wraz z załogą po Zatoce Świętego Andrzeja.

Wyjątkowo ciężkie warunki pogodowe, splatające się z silnym sztormem wpłynęły ostatecznie na to, że Mona była jedynym w rejonie statkiem ratowniczym zdolnym do wyjścia w morze. Ostatni raz była ona widziana, gdy opuszczała rzekę Tay, biorąc kurs wzdłuż południowego brzegu Zatoki Świętego Andrzeja.

Ostatni sygnał radiowy z Mony został odebrany o godzinie 4:48. Monę wywróconą do góry dnem, odnalazł helikopter Royal Air Force podczas akcji poszukiwawczej. Cała ośmioosobowa załoga utonęła. North Carr utrzymał się na zapasowych kotwicach, a jego załoga została uratowana przez wspomniany helikopter. Latarniowiec został później na stałe zacumowany w przystani Dundee, a na jego miejsce zbudowano latarnię morską.

Tragedia Mony przyczyniła się do wszczęcia oficjalnego śledztwa, podczas którego została określona w dniu wypadku jej 100% zdolność do żeglugi.

Zgodnie z artykułem opublikowanym w Dundee Evening Telegraph wierzono, że wspomniany latarniowiec był opętany przez szatana. Często załoga latarniowca, wywoływała duchy, poprzez co szatan zawładnął całą jednostką oraz jej pracownikami. Gdy w dniu 8 grudnia 1959 roku, opętanie North Carr stało się nie do wytrzymania, załoga postanowiła odprawić egzorcyzmy zgodnie z rytuałem Wikingów.

Wikingowie, zamieszkujący przed wiekami Zieloną Wyspę, w celu odegnania złego ducha, odprawiali tak zwany rytuał ognia. Opętanego człowieka, tudzież nawiedzone miejsce skrapiano krwią, po czym podkładano ogień.

Nie wiadomo dlaczego, to Mona została zabrana w nocy do portu Seton na rzece Forth, opróżniona ze wszystkich wartościowych przedmiotów, przycumowana łańcuchami do nabrzeża i podpalona. Czyżby ta łódź niosącą wszystkim pomoc, także była opętana? Podpalenie to odbyło się za pozwoleniem i wiedzą przewodniczącego Szkockiego Urzędu ds. Łodzi Ratunkowych (Scottish Lifeboat Council). Cała ośmioosobowa załoga zatonęła.

Fakt ten, przyczynił się do rozpoczęcia postępowania w sprawie zniszczenia statku wybudowanego za publiczne pieniądze. Załogę Mony stanowili następujący marynarze: Alexander Gall, Ronald Grant, George Smith, John Grieve, George Watson, James Ferrier, John J. Grieve oraz David Anderson. Ich nazwiska zostały uwiecznione na tablicy pamiątkowej w bazie statków ratowniczych.

Podobno ich synowie, również pracowali na łodziach ratunkowych, oni także zginęli w katastrofach morskich.

Komentarze

tomek
27 Mar 2011, 14:57
zgadzam się z Przemkiem w 100%
Przemek
27 Mar 2011, 04:52
Mam podziw dla tych ludzi i ich synów i wiem że sam bym oddał życie dla kogoś potrzebującego pomocy na morzu jak i no jeziorach polskich . Jak słyszę piosenkę Mona to ogarnia mnie dreszcz z podziwu dla Ludzi którzy oddali życie dla innych. Mam szacunek dla takich ludzi :)
*Imię:
e-mail:
Powiadom mnie o nowych komentarzach na tej stronie.
Ukryj mój e-mail.
*Tekst:
 
Powered by Scriptsmill Comments Script