Staroceltyckie zwyczaje ognia
Jak to było w dawnej Irlandii
Przed wiekami, kiedy to Szmaragdową Wyspę zamieszkiwali dawni Celtowie, kultywowano zwyczaj ognia, niosący wszystkim mieszkańcom wioski zdrowie, radość i pokój.
Spośród wszystkich mieszkańców, wybierano tak zwanego koszowego, którego zadaniem było nazbieranie w pobliskim lesie chrustu i gałęzi, dzięki którym napalił on ognisko.
W dawnych czasach sądzono, że istniał tak zwany bóg ognia, któremu należy złożyć w darze żywą rybę. Udobruchany tym sposobem bóg ognia, w swoich płomieniach zabierać miał złe duchy, choroby, a nawet wszelki niedostatek i nieurodzaj.
W dawnej Irlandii, przed domem kobiety rodzącej zapalano ognisko sadząc, że on zabierze od niej ból i cierpienie. Przed domem zaś chorych na uporczywy kaszel rozpalano ogniska, wrzucając do nich ugotowane mięso, by tym sposobem przebłagany bóg ognia, zabrał wszystkie dolegliwości z osoby chorej.
Zapalano też ognie widząc człowieka odchodzącego z tego świata. Uważano bowiem, że płomienie wskażą duszy drogę do lepszego bytu w zaświatach. Często zwyczajem staroirlandzkim było palenie ognisk na mogiłach zmarłych, by tym zwyczajem pokazać zmarłemu, że wciąż o nim pamiętano.
Wiele z tych obrzędów celtyckich, pozostało do dzisiejszych nam współczesnych czasów. A możemy tu przytoczyć chociażby palenie zniczy i świec na grobach naszych najbliższych.





